EFEKTYWNOŚĆ - zapomniana kategoria w dzisiejszej gospodarce

 

Co to jest efektywność?

Osiąganie sensownych celów najmniejszym kosztem. 

Wszystkie żywe istoty, aby przetrwać w konkurencyjnym i często nieprzyjaznym otoczeniu, muszą działać efektywnie. Ich energia jest ograniczona, a na dodatek sporą jej część trzeba trzymać w rezerwie na wypadek ekstremalnych zmian środowiska. Tak postępując zwiększają one swoje szanse na sukces, którym jest trwanie i pomnażanie się. Ludzie do tej pory wychodzą zwycięsko w konkurencji z innymi gatunkami. Jedną z głównych naszych przewag jest umiejętność kształtowania otoczenia tak, by ograniczyć jego negatywny wpływ na nas oraz wykorzystać jego naturalne bogactwo.

Przekształcanie otoczenia dla swoich potrzeb nazywamy gospodarką.

Naturalnym więc, wydaje się oczekiwanie, by gospodarka funkcjonowała efektywnie. Kształt gospodarki przez wieki podlegał jednak różnym wpływom kulturowym, politycznym i religijnym. Efektywność tylko czasami była czynnikiem istotnym.

Oto krótka historia efektywności z punktu widzenia całościowej struktury gospodarczej. 

Największy wpływ na efektywność mają wynalazki i rozwój nauki. Historia przyspieszeń w efektywnym przekształcaniu rzeczywistości pokrywa się z historią wynalazków. Rozkwit kultur dalekowschodnich, bliskowschodnich, śródziemnomorskich, pokazuje efektywność gospodarczą w dawnych czasach. Jednak takie wydarzenia, jak odkrycia nowych materiałów, wynalazki i nowe sposoby gospodarowania, było rozłożone na wiele setek lat. Gospodarka rozwijała się systematycznie, ale stosunkowo wolno.

Dopiero wiek XVIII i XIX przyniosły skumulowane, wielkie odkrycia w wykorzystaniu węgla, stali, ropy naftowej, elektryczności i wielu innych nowych technologii. Skonstruowano maszyny wyposażone w silniki parowe, spalinowe i elektryczne. Nastąpił skokowy wzrost wydajności pracy i zwiększyła się szybkość zmieniania rzeczywistości. Jeszcze początek wieku XX zaznaczył się wielkim osiągnięciem organizacyjnym Henry Forda – tzw. produkcją taśmową, która zrewolucjonizowała gospodarkę pod względem efektywności.

Niestety, krach na giełdzie w 1929 r zapoczątkował zmierzch efektywności jako czynnika stymulującego rozwój gospodarki. Potężny kryzys lat trzydziestych wywołał niespotykane wcześniej bezrobocie, upadek wielu firm i spadek wartości pieniądza.

  • Państwa próbowały ratować swoich obywateli przed ubóstwem. Organizowały roboty publiczne, dewaluowały swoje waluty, by pobudzić eksport. Niemcy znalazły szatański sposób na sztuczne zatrudnienie rozpoczynając zbrojenia.
  • Przedsiębiorstwa ratowały siebie szukając sposobu ograniczenia spadku cen. Powiększały się i konsolidowały, aby przyjąć pozycję monopolistyczną i móc dyktować własne nierynkowe ceny.

Wolny rynek, który w swojej dziewiętnastowiecznej postaci doprowadził do załamania gospodarczego, przestał się liczyć. Pociągnął na dno również myślenie o efektywności.

Najważniejszym czynnikiem stało się zapewnienie pracy obywatelom – nieważne czy efektywnej czy nie.

Wkrótce powstały podstawy teoretyczne tego typu gospodarki. John Maynard Keynes nakreślił w jaki sposób można zarządzać gospodarką by ograniczyć niebezpieczeństwo bezrobocia przez interwencję państwa. Powstało także narzędzie do mierzenia bogactwa gospodarek – PKB, które nie uwzględnia efektywności przedsięwzięć. Nową ideę można określić w sposób trywialny jako:

Dbanie, by gospodarka się kręciła, nie ważne czy z sensem gospodarczym, czy bez...

Powstały przedsiębiorstwa o bardzo złożonej strukturze z długimi łańcuchami dostaw, wieloma kooperantami oraz skomplikowanymi powiązaniami logistycznymi. Tymi dużymi strukturami gospodarczymi trudno efektywnie zarządzać, ale zapewniają one zatrudnienie. Wszystkie koszty nieefektywności wielkich przedsiębiorstw wrzucane są bezkarnie w cenę, ponieważ mają one pozycję monopolistyczną lub prawie monopolistyczną.

Gospodarcze działania państwowe są także nieefektywne i dodatkowo podatne na często dziwne i szkodliwe idee polityczne. Statystycznie PKB wzrasta ciągle w sposób imponujący. Mamy telewizję, komputery, telefony, internet i plany na sztuczną inteligencję. Wskaźniki i nasz ogląd rzeczywistości potwierdzają, że posuwamy się do przodu. Zbudowaliśmy jednak wielki, nieefektywny strukturalnie gmach gospodarczy na glinianych nogach. Zapomnieliśmy, że marnotrawstwo sił i środków wystawia nas na ryzyko w konfrontacji z nieprzewidywalnym otoczeniem. 

Swym działaniem załatwiliśmy pozytywnie tylko jeden aspekt gospodarczy – niski wskaźnik bezrobocia.

Minusów obecnej gospodarki jest znacznie więcej:

  • marnotrawstwo energii przez nieefektywność strukturalną,
  • beztroska w niszczeniu klimatu,
  • oligarchiczne zasady z niesprawiedliwym podziałem bogactwa,
  • nieelastyczność – brak odporności na kryzysy pandemii,
  • zadłużenie państw.

Nie zamierzam narzekać na stan obecny. Taka gospodarka jaką mamy teraz, jest doskonałym środowiskiem dla rozwoju firm efektywnych strukturalnie. Mniejsze, lokalne firmy, o nowej efektywnej strukturze, mogą być bardziej elastyczne i wytwarzać dobra o wiele taniej od wielkich korporacji. Ich efektywność może pozwolić obniżać cenę do poziomów nieosiągalnych przez nadęte struktury wielkich firm.

Niższa cena może spełniać dwie funkcje:

  • konkurencyjną (przejmowanie coraz szerszego rynku przez efektywniejsze struktury),
  • bezpośredniej dystrybucji bogactwa do obywatela.

Niższa cena to zostawienie nadwyżki w kieszeni klienta – czyli wzbogacenie go. Trzeba tylko uwolnić myślenie przedsiębiorców od przestarzałego i szkodliwego dla efektywności paradygmatu, aby ustawiać cenę na jak najwyższym poziomie. Coraz większa efektywność strukturalna gospodarki może powodować szybkie zmniejszanie się zapotrzebowania na energię. Jest to bardzo korzystne dla klimatu.

Niestety, będzie się również zmniejszało zapotrzebowanie na energię pracy, czyli zatrudnienie.

Aby przejść na efektywne gospodarowanie, koniecznym stanie się prawdopodobnie wprowadzenie w państwach rozwiniętych parasola ochronnego dla obywateli w postaci dochodu podstawowego.

 

POWRÓT